• Wpisów:106
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 17:05
  • Licznik odwiedzin:8 434 / 1844 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
  • awatar Hermanitas: zapraszam do mnie i jeśli Ci się spodoba może dodasz do obserwowanych ? :) pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
A alkohol jest dla tchórzy , którzy nie dają sobie rady z codziennością...
- Dolej mi.!
 

 
  • awatar Olusiowata: Marynarka :D taką ma Rihanna :D i leginsy Zapraszam do siebie na bloga zostaw ślad lub dodaj mnie do obserwowanych z góry dziękuje:)
  • awatar L'arancia: fajna marynarka :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

:*

No jak ja to robię ? Hehe ;D Chłopak, który mi się podoba zaprosił mnie na randkę No super...mam mieszane uczucia :> Dobra trzeba się na nią jakoś przygotować.


W następnym tygodniu śpię do 10 ;D Trzecie klasy piszą próbne testy...;P
 

 
No trzymajcie za mnie kciuki...jutro testy, kartkówki.

Kurde...ale ciężko zdobyć nieśmiałego chłopaka. Musze się postarać bo jest dla mnie kims ważnym ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nigdy bym nie pomyślała, że stanę nad tą przepaścią, przepaścią od której nie ma odwrotu. W tym momencie usłyszenie z jego ust ,,Kocham Cię" było prawdziwym marzeniem. Nie wiem co było gorsze, to że tak bardzo go zraniłam czy to, że on ranił mnie każdym smsem. Dla mnie to było normalne. On bardzo cierpiał. Może lepiej odejść. Zostawić to wszystko, a przede wszystkim Mateusza. Może będzie mu się lepiej żyło beze mnie. Czemu ja muszę być taka pierdolnięta? Miałam wszystko, a właściwie jedną osobę, która jest dla mnie wszystkim. Było dobrze, ale NIE dla mnie już za długo.
Ja pierdole, teraz to tylko się powiesić i liczyć sekundy aż się odfrunie. Gdybym wiedziała, że wtedy będzie mu lepiej zrobiłabym to bez zastanowienia, ale skąd mogę wiedzieć, że on sobie niczego nie zrobi? No kurwa i po co ja tak sobie utrudniam życie? Ta chwila kiedy mnie przytula...mogła by trwać wiecznie. Dlaczego akurat on? Miałam tylu chłopaków... Przeznacznie? Prawdziwa miłość? Mam nadzieję, że taka, która nigdy nie przeminie. Gdybym mogła cofnąć czas....naprawiłabym tyle rzeczy. Tydzień bez patrzeń w jego cudowne, niebieskie oczy....
Tydzień bez tego , który unosi mnie ponad wszystko co jest stworzone. I ten uśmiech... mmm... Widok, kiedy radość przepełnia go całego.. jezu to jest bezcenne. I jak ja mam przetrwać bez niego? Niemożliwe, niewykonywalne. Trzeba skoczyć. Przepaść czy serce? Serce, ale nie zranione. I po jaką cholere ja to piszę? Po to żeby rano spalić? Teraz tylko coś ostrego i trzeba sobie ulżyć...Jeszcze muszę do niego dorosnąć.To jest zbyt piękne, aby było prawdziwe. Gdy on się zaczał starać to ja muszę szystko rozpierdolić... No tak teraz tylko farba i róbmy blondynkę, jednak to i tak nie zmieni mnie wewnątrz. A szkoda. I co teraz? Cały tydzień będzie zjebany... Nie mogę się uśmiechnąć. To on sprawia, że jestem szczęśliwa. Bez niego jedyna rzecz do której się nadaje to ziemia.Już nie wiem co pisać, może jak się okaleczę to przyjdzie nowa myśl. Patrze na tel... a tam co? Zdjęcie jak się z nim całuję i łzy same lecą. Do tego ten sms: ,, Sam nie wierzę, że się zmieniam na gorsze, ale muszę się poprawić, bo czuję, że Cie tracę, a tego nie chcę." -płacz. Takie piękne "MNZ" i może coś jeszcze...
Gdzieś gdzie tylko on się może dostać Jaka ja muszę być głupia. Doprowadzić do tego żeby chłopak coś sobie zrobił to trzeba mieć zrytą banię. Chciałabym go przeprosić, ale nie wiem jak. Zrobię dla niego wszystko. O nie! Teraz ten wczorajszy widok...
Jego mina gdy zobaczył mnie koło sklepu. To było coś dziwnego. Byłam taka zła, w kościele płakałam-tak bolało.A jednak kiedy usłyszę jego głos wszystko przechodzi, liczy się tylko ta chwila która trwa. Tak bardzo go kocham i wiem, że on mnie również, a jednak jestem tak cholernie zazdrosna. Znalazłam tego jedynego i nie mogę go stracić, a może źle robię. Może on porzebuje swobody. Przecież ja nie jestem tą jedyną. Znajdzie inną, lepszą. I tego się tak bardzo boję. Chcę mieć go tylko dla siebie, a nie pomyślałam o tym, że on tego nie chce.Jakaś masakra strona mi się skończyła, to znak, że trzeba kończyć. Schować kartkę i wyciągnąć ja będzie dobrze, podrzeć na jego oczach i pocałować tak aby zapamiętał mnie na zawsze. Tyle mnie z nim łączy i tyle dzieli. Ból powraca, smutek dręczy, miłość odchodzi.
 

 
No hej Jutro ciężki dzień Aż boję się iść do szkoły... No, ale jakoś trzeba dać rade
 

 
"-Chyba się w nim zakochuję .
-Nic dziwnego, Ty lubisz popełniać błędy."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Miłość przyznajmy,
to wielka mistrzyni,
potrafi z nas zrobić kogoś,
kim nigdy nie byliśmy.
 

 
Stałam patrząc w ziemię. Wokół widziałam tylko pustkę i kopiec brunatnej gleby. Nie chciałam widzieć nikogo, chciałam być sama, ale ...
Wszystko zaczęło się jeszcze w podstawówce, już od młodych lat kochałam sport i pewnego kolegę. Była to moja pierwsza miłość, miał na imię Adam, był wysokim brunetem i grał w piłkę nożną. Na przerwach bawiliśmy się razem, ale do pewnego czasu... W 4 klasie podzieliliśmy się na "obozy" chłopaków i dziewczyn, taki wiek, nie potrafiliśmy się w żaden sposób dogadać, a jak próbowaliśmy kończyło się na uwagach od nauczycieli. Gdy był mecz, gdzie chłopaki grali przeciwko innej klasie łączyliśmy się w teem, dziewczyny kibicowały a ono wygrywali, ach co to były za czasy... Kochana podstawówka, ale nie zawsze było tak różowo.
Ostatnia klasa, Adam dowiedział się, że bardzo go lubię. Odwrócił się ode mnie. Do gimnazjum trafiliśmy osobno. Nie spotykaliśmy się. Miłość wygasła. Wiedziałam tylko, że gra w reprezentacji szkoły, więc widywałam go jak grał i jak się zmienił. Wydawało mi się, że zmężniał i dorósł. Ja też się zmieniłam, zapisałam się do klubu siatkarskiego i zaczęłam porządnie uczyć. I tak gimnazjum leciało i leciało.
Egzamin gimnazjalny, komers i nowy okres w życiu LICEUM. Bal kotów, połowinki, studniówka i matura. Nowi znajomi i nowe otoczenie no i Adam. Znowu trafiliśmy do osobnych klas, ale często mijaliśmy się na przerwach. On udawał, że mnie nie widzi, a ja czułam ja moje uczucie do niego odżywa. I udało się, impreza szkolna, patrzyliśmy na siebie, wymienialiśmy się uśmiechami, ale tylko i aż tyle. Adam grał w drużynie koszykarskiej mojego miasta. Zaczęłam chodzić specjalnie na mecze by go widzieć. On widział mnie i raz podszedł do mnie po meczu i umówiliśmy się razem na kawę. Miał dużo zajęć, więc mieliśmy się spotkać za tydzień, gdy wróci z meczu, który grali na wyjeździe. Byłam mega szczęśliwa. Nadeszła sobota. Cały dzień się ubierałam i przebierałam, malowałam i czesałam. Gdy byłam już gotowa do wyjścia wpadła do pokoju moja przyjaciółka Kasia i siostra Ewa, były całe blade i łzy płynęły im po policzkach:
- Asia usiądź, stało się coś...
Stałam jak wryta, przez głowę przechodziło mi mnóstwo czarnych myśli. Wtedy Ewa wybuchnęła:
- Aśka był wypadek, ciocia Marta zderzyła się z tirem jest w szpitalu.
Moja ukochana ciocia, której mogłam powiedzieć wszystko. W jednej chwili chwyciłam torebkę i pojechaliśmy do szpitala. Wchodzą do niego, zobaczyłam wujka, który krzyczy, że wszystko jest ok i to tylko stłuczka. Szybko pobiegłyśmy do niego się przytulić i nagle mnóstwo karetek zajechało pod szpital. Ktoś krzyczy:
- Straszny wypadek
- Biedni chłopcy
- Nasza elita sportowa
I wtedy ujrzałam Adam, leżał cały we krwi na szpitalnych noszach. Więcej nie pamiętam, bo straciłam przytomność. Obudziłam się w domu. Mama siedziała przy mnie. Patrzyła na mnie innym wzrokiem niż zwykle.
- Mam co się stało?
- Córeczko...- przytuliła mnie bardzo mocno do siebie
- Widzisz, czasem życie płata nie układa się tak jak byśmy chcieli- wtuliła się mocno w moje ręce
- Asiu on umarł, nie mógł przeżyć
Płakałam, nawet nie wiem ile dni. Pogrzeb, rozmowy, psycholog, szkoła i moja stracona szansa. Moja miłość odeszła i moje serce. Nic już nie jest dla mnie tak ważne jak było
  • awatar SWΔG.: Mój blog uczestniczy w konkursie na najlepszego bloga. Byłabym bardzo wdzięczna, gdybyś oddała na nas głos.:> Jeden głos dla Was, dla nas szansa na wygraną. Jesteśmy pod numerem 7. Wystarczy wpisać w komentarzu. To trwa 3 sekundy. Prosimy.;D http://twmmcm.pinger.pl/m/15307237/uczestnicy-konkursu Przepraszam za spam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jessica miała 16 lat i własnie dzisiaj miała bal gimnazjalny. Był luty, na dworze mroźno i wietrznie. Pełno śniegu dookoła. Chciała, aby ten wieczór był wyjątkowy. Inny niż wszystkie. Po prostu wymarzony. Miała małe marzenie... chciała usłyszeć od Kacpra, chłopaka który był jej przyjacielem od 4 lat i jej sie podobał , że wygląda pięknie. Chciała z nim zatańczyć. Takie głupie marzenie nastolatki. Nierealne.
Jej sukienka była w stylu ombre, z błękitnej u góry przechodziła w śnieżno białą. Była bez ramiączek, sięgała do kolana. Bal zaczynał sie o 17 i Jessica była punktualnie o godzinie. Była w samorządzie szkolnym i to ona dekorowała salę. Była urządzona w stylu lodowo-zimowym. Wszystko było w kolorach bieli, błękitu, lekkiego szarego. Pasowała idealnie w swojej sukni i długich blond włosach. Cała uroczystość zaczynała się oczywiście od poloneza. Jej partnerem był Kacper. Wyglądał świetnie w czarnym garniturze, brązowe włosy jak zwykle lekko zmierzwione, podkreślające cudowny brązowy kolor jego oczu. Nie trudno się dziwić że jej się podobał. Na polonezie było wszystko genialnie bo nikt sie nie pomylił i wszyscy byli szcześliwi. Poza tymi, którzy nie mieli szczęscia i byli dobierani przez nauczycieli bo sami sie nie dobrali. Im humory nie specjalnie dopisywały. Potem zaczęła się impreza. Piosenki puszczał DJ, ale miał świetny gust muzyczny. Byli absolwenci szkoły, znajomi, rodzice i masa innych ludzi. Fotografi ciągle robili zdjęcia, a po miesiącu każdy miał dostać płytkę. Czas mijał, Jessica świetnie się bawiła, ale z każdą chwilą jej humor się psuł, bo coraz bardziej się domyslała, że jej marzenie się nie spełni, że było nie realne. Widziała jak on się świetnie bawi z innymi. Z nia czasem pogadał ale ta prawie nic nie robili. Gdy puścili wolną piosenke, w dodatku jej ulubioną, przestała całą sama. Kacper też z nikim nie tańczył. Wdziała te szczęśliwe pary, dziewczyny świetnie sie bawiące i nie przejmujące się tym co będzie potem. Nie mogła znieść dłużej tej chwili i poszła na korytarz. Nie chciała juz na to patrzeć bo ona nigdy nie doświadczyła takiej chwili i było jej przykro. Zawsze kiedy coś zaczynało jej się układać to musiała coś zepsuć, albo po prostu przekonywała sie że to nie jest to co myślała.prawie się na korytarzu popłakała... Minęło kilkanaście piosenek a ona dalej tam siedziała i myślała o tym co sie dzieje. Potem przyszedł Kacper i zaczęła z nim rozmawiać:
- Ejj czemu tu sama siedzisz ? Baw się drugiego balu nie będzie. - powiedział do niej wesoło.
- Nie za bardzo mam ochote na zabawe.- odpowiedziała mu smętnie.
- Hej, stało sie coś ? Niech zgadne, chodzi o jakiegoś chłopaka, prawda ? Jeżeli przez niego masz zmarnować bal to nie warto. Tak się napracowałaś nad ta salą i imprezą. Wyglądasz przepięknie i jeżeli on tego nie zauważa to jego strata. - usłyszała to co chciała, powinna się cieszyć. I się cieszyła, ale to nie było to.
- Chodzi o chłopaka. Ale on i tak nie wie że coś do niego czuje. Gimnazjum się kończy, a ja nie umiem mu tego nawet powiedzieć. - wiedziała że może byc z Kacprem całkowicie szczerza, ale i tak nie umiała mu tego powiedzieć. Bała się że jeżeli on sie dowie że ona coś do niego czuje to to zakończy ich przyjaźń. - Chyba już pójdę do domu.
- Co ? Nie trać balu przez idiote.
- On nie jest idiotą. - Wtedy włączyli jedną z najukochańszych piosenek Jessiki. Kacper doskonale o tym wiedział i postanowił wykorzystać chwilę.
- To zanim pójdziesz chociaż ze mną zatańcz, okej ?
- Mhmm. - przytaknęła uśmiechnięta. Uwielbiała tą piosenkę i była w siódmym niebie że tańczy do niej z NIM. Poszli i tańczyli. Było w tym coś innego niż zwykle. Tańczyła z nim już nie raz i zawsze było inaczej. Teraz ją przytulił i czuła że jest blisko. Pod koniec piosenki Kacper szepnął jej coś do ucha :
- Na miejscu tego chłopaka, nie tracił bym okazji. Szkoda, że nie powiedziałem ci tego co powinienem zrobić już dawno. Teraz już za późno...
- C-co ? Co chciałeś mi powiedzieć ? - spojrzała mu prosto w oczy. w te jego piękne brązowe oczy.
- Bo... słuchaj... nie jesteś dla mnie tylko przyjaciółką, jesteś kimś więcej...
Po tych słowach ją zamurowało. Była w siódmym niebie. Powoli zbliżyła się do jego twarzy, on przysunął się do niej. Pocałowali się najsłodziej jak się da. Było to delikatne. Kacper położył swoją dłoń na jej policzku a ona swoje dłonie na jego barkach. Jej marzenie się spełniło... Po pocałunku już na balu trzymali się razem , a jak się później okazało ich pierwszy pocałunek uwiecznił fotograf i zdjęcie wyszło po prostu pięknie.
 

 
Hej. Mam na imię Sylwia.Chodzę do II klasy gimnazjum. Moje hobby to siatkówka, gra na instrumentach i taniec. Bardzo ważnymi osobami dla mnie są moje przyjaciółki Olivia i Ola. Chłopak? Na chłopaka mam jeszcze czas To mój pierwszy blog...bede tu opisywać swoje dni, ale przede wszystkim będe pisała o miłości